

Wsiąka w skórę, w papier, w pamięć i nie da się go już zmazać. Z rapem jest tak samo.
Na „WE KRWI" było to, co płynie w żyłach. Na „TUSZU" jest to, co z żył ląduje na kartce: dwie dekady zapisanych słów i przeżyć.
Ten numer to otwarcie kolejnego rozdziału i najkrótsze streszczenie tego, skąd jestem, czego nie zapomnę i dlaczego dalej piszę. Mroczny klimat, osiedlowy beton i wspomnienia, od których nie da się uciec.
Cała płyta jest zapisem mojej drogi – od tego, skąd przyszedłem, przez ludzi i doświadczenia, które mnie ukształtowały, aż po to, kim jestem dzisiaj i dokąd zmierzam. To wspomnienia, rozmowa z samym sobą, ale przede wszystkim świadomość, że wszystko, co przeżyłem, zostawiło we mnie ślad. „TUSZ” jest właśnie zapisem tych śladów.